Od satanistycznego księdza do apostoła Różańca

W tym Świętym Roku 2025 poświęconym Nadziei, dobrze jest pamiętać, aby nie tracić nadziei, że Bóg jest wszechmogący i może cudownie zmienić najgorsze sytuacje, a nawet przemienić największych grzeszników — a nawet otwartych wrogów Chrystusa — w apostołów Jezusa i świętych. Pomyśl o świętym Augustynie. Jego matka, święta Monika, modliła się przez lata o jego nawrócenie, a przede wszystkim o świętym Pawle, który z największego prześladowcy chrześcijan stał się, dzięki łasce Bożej, największym apostołem Chrystusa.

Poniżej przedstawiamy prawdziwą historię Bartolo Longo (1841-1926), żywy dowód na to, że żadna dusza nigdy nie jest zgubiona, bez względu na to, jak bardzo była zepsuta. Jako młody prawnik, publicznie wyśmiewał religię swojego dzieciństwa, oddawał się rozpuście i okultyzmowi, a nawet, w wieku 20 lat, został „wyświęcony" na kapłana Szatana w okultystycznej ceremonii. Dzięki łasce Bożej i wstawiennictwu Maryi Dziewicy, całkowicie odmienił swoje życie i stał się żarliwym czcicielem i apostołem Różańca, który nazywał „słodkim łańcuchem, łączącym nas z Bogiem".

Prośmy świętego Bartolo Longo, aby wstawiał się za tymi, którzy uważają, że ich sprawa jest beznadziejna, że ich czystość jest na zawsze skażona, że ich życie jest na zawsze złamane i którzy utracili wszelką nadzieję na świętość. Oto podsumowanie jego życia, opublikowane w styczniu 2019 r. w liście duchowym z opactwa św. Józefa z Clairval (www.clairval.com).

Dom Antoine Marie, O.S.B.

 „Jakie są dziś najważniejsze potrzeby Kościoła? Nie bądźcie zaskoczeni naszą odpowiedzią, którą możecie uznać za uproszczoną, a może nawet przesądną lub nierealną: Jedną z największych potrzeb jest obrona przed tym złem, które nazywamy demonem" (Paweł VI, 15 listopada 1972). W istocie diabeł nie jest wynalazkiem średniowiecza, ale „istotą żywą, duchową, zepsutą, i wypaczającą tych, którzy odmawiają uznania jego istnienia, odbiegając od nauk Biblii i Kościoła" (tamże). Wśród licznych diabolicznych interwencji opisanych w żywotach świętych, oto jedna opisana przez Sulpicjusza Sewera, ucznia świętego Marcina (IV wiek).

Pewnego dnia diabeł, wspaniale wystrojony, królewsko ubrany, ze spokojną twarzą, uśmiechający się tak, że nic nie mogło zdradzić jego tożsamości, stanął obok modlącego się świętego Marcina. Święty, olśniony jego strojem, pozostał głęboko milczący. Demon powiedział: „Otwórz oczy, Marcinie, jestem Chrystusem; postanowiłem zejść  na ziemię i pragnę się tobie objawić". Święty nic nie powiedział. Diabeł kontynuował: „Marcinie, dlaczego wahasz się uwierzyć w to, co widzisz? Jestem Chrystusem". Święty, oświecony z góry, odpowiedział mu: „Jezus nigdy nie powiedział, że przyjdzie ubrany w purpurę i noszący diadem. Co do mnie, uwierzę, że to jest Chrystus tylko wtedy, gdy mi się objawi w taki sposób, że cierpiał za mnie i nosił stygmaty Swojej Męki". Wtedy diabeł zniknął jak dym, i wypełnił celę smrodem nie do zniesienia. Narrator dodaje: „Usłyszałem tę historię bezpośrednio z ust św. Marcina".

To Twojej twarzy szukam

Jaki jest zatem cel diabła? Zwrócenie na swoją własną korzyść dążenia człowieka ku jego Stwórcy i zdobycie dla siebie czci należnej tylko Bogu. Ponieważ, jak przypomniał papież Jan Paweł II młodzieży zgromadzonej w Paryżu 24 sierpnia 1997 r.: „Człowiek szuka Boga. Młody człowiek odczytuje w sobie to poszukiwanie jako wewnętrzne prawo swojej egzystencji. Człowiek szuka swojej drogi w świecie widzialnym; a poprzez świat widzialny szuka niewidzialnego na całym szlaku swojej duchowej wędrówki. Każdy z nas może powtórzyć słowa psalmisty:'Szukam, o Panie, Twojego oblicza; swego oblicza nie zakrywaj przede mną'(Ps 27 [26], 8-9). Każdy z nas ma swoją osobistą historię i nosi w sobie pragnienie widzenia Boga, które rodzi się wraz z poznaniem świata stworzonego". To poszukiwanie Boga odpowiada racji bytu naszego życia tutaj na ziemi, ponieważ „Bóg stworzył nas, byśmy Go poznawali, służyli Mu, miłowali Go, i w ten sposób doszli do raju" (Katechizm Kościoła Katolickiego, KKK, 1721).

Pierwsze przykazanie nakazuje: Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To przykazanie „obejmuje wiarę, nadzieję i miłość.  Kto mówi o Bogu, mówi w istocie o Kimś wiecznym, niezmiennym, zawsze takim samym, wiernym, doskonale sprawiedliwym. Wynika stąd, że powinniśmy bezwzględnie przyjmować Jego słowa, całkowicie Mu wierzyć i ufać. Jest On wszechmocny, łaskawy i czyniący dobro. 

Któż mógłby nie pokładać w Nim całej swojej nadziei? Któż mógłby nie miłować Go, rozważając skarby dobroci i miłości, których nam udzielił?" (KKK, 2086).

Człowiek przede wszystkim uznaje suwerenność swojego Stwórcy poprzez uwielbienie. Uwielbienie Boga oznacza uznanie Go za Boga, Stwórcę i Zbawiciela, Pana i Mistrza wszystkiego, co istnieje, nieskończoną i miłosierną Miłość. Uwielbienie jedynego Boga uwalnia człowieka od egocentryzmu, niewoli grzechu i bałwochwalstwa świata.

Jezus powiedział, cytując Księgę Powtórzonego Prawa 6,13: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz (Łk  4, 8). Uwielbienie jedynego prawdziwego Boga wyklucza uwielbienie innych bogów. Uwielbienie bóstw innych niż Jedyny byłoby popadnięciem w bałwochwalstwo. Bałwochwalstwo nie obejmuje tylko fałszywych kultów pogaństwa. Pozostaje stałą pokusą przeciwko wierze. Polega na nadawaniu boskości temu, co nie jest Bogiem, na przykład demonom (satanizm), władzy, przyjemności, rasizmowi, przodkom, państwu, pieniądzom itp. Jezus powiedział:

Nie możecie służyć Bogu i mamonie (Mt 6,24). Bałwochwalstwa nie da się pogodzić z życiem w łasce. Dość często ludzie, oszukani przez Złego, błądzą w swoim myśleniu i zastępują kłamstwami prawdę Bożą. Służą stworzeniu zamiast Stwórcy, a nawet żyjąc i umierając bez Boga na tym świecie, narażają się na rozpacz i wieczną zgubę.

Ale chrześcijanin wie, że ma w sobie zdolność do unikania podstępów demona. Prawdy Wiary oświecają go co do dobra i zła. Zwycięstwo Jezusa, przez Jego Krzyż i Zmartwychwstanie, przynosi ze sobą ostateczną klęskę Szatana. To prawda, że diabeł nadal ma rozległe imperium tutaj na ziemi. Ale jak powiedział św. Cezary, „On dominuje nad letnimi, niedbałymi, tymi, którzy tak naprawdę nie boją się Boga. Jest związany jak pies trzymany na łańcuchu, który nie może ugryźć nikogo, z wyjątkiem osoby, która czując śmiertelną pewność, podejdzie do niego zbyt blisko. Może szczekać, może być troskliwy, ale jeśli chodzi o gryzienie, z pewnością nie może tego zrobić, chyba że ktoś chce zostać ugryziony".

Łaska Boża pozwala człowiekowi uczestniczyć w zwycięstwie Chrystusa i daje mu moc pokonywania demonów. Aby wesprzeć nas w tym przekonaniu, papież Jan Paweł II beatyfikował Bartolo Longo 26 października 1980 r., „człowieka Dziewicy", który był zniewolony przez Szatana przez szereg miesięcy.

Dziesięć przykazań bez jednego

W 1841 roku niedaleko Brindisi, w południowych Włoszech, urodziło się dziecko, które na chrzcie otrzymało imię Bartłomiej, lub w skrócie Bartolo. Jego nazwisko brzmiało Longo. Wcześnie okazał się być inteligentnym, pobożnym i pełnym życia. Mówił: „Byłem żywym i bezczelnym małym diabłem, kimś w rodzaju łobuza". Był uczniem szkoły religijnej do 16 roku życia. W szkole, był bardzo karany za swoją dziecinność, a torturą dla niego było siedzieć na swoim miejscu podczas lekcji! Z drugiej strony, w dniu swojej Pierwszej Komunii, pozostawał nieruchomy przez półtorej godziny w geście dziękczynienia! Obdarzony niesamowitą pamięcią, w wieku szesnastu lat, Bartolo rozpoczął studia prawnicze na Uniwersytecie Neapolitańskim, gdzie odniósł niezwykły sukces. 

W tym samym czasie uczestniczył w kursie filozofii prowadzonym przez upadłego księdza. Oślepiony duchem antyklerykalnym, powoli odchodził od sakramentów i przestał się modlić. Dręczyło go pytanie: „Czy Chrystus był Bogiem, czy nie?". Ktoś, kto wiedział o jego duchowych męczarniach, wysłał mu zaproszenie: „Chodź ze mną. Zabiorę cię do miejsca, gdzie wszystkie twoje wątpliwości zostaną rozwiane". Tak więc 29 maja 1864 roku został wtajemniczony w sekrety magnetyzmu i spirytyzmu:  obracające się stoliki, odpowiedzi i wróżenie przez jasnowidzów. Bartolo zapytał „ducha": „Czy Jezus Chrystus jest Bogiem?" – „Tak", odpowiedziało medium. – „Czy nakazy Dziesięciu Przykazań są prawdziwe?" – „Tak, z wyjątkiem szóstego" (Nie cudzołóż). – „Która z dwóch religii jest prawdziwa: katolicyzm czy protestantyzm?" – „Obie są fałszywe", duch wypowiedział sentencjonalnie.

Bartolo był na drodze do utraty wiary. Zamiast słuchać głosu prawdy, która przychodzi do nas od Chrystusa i Kościoła, dał się oszukać samemu demonowi, który wie, jak mieszać prawdę i fałsz, aby wprowadzać w błąd dusze i prowadzić je do grzechu. Odrzucenie szóstego przykazania wprowadziło młodzieńca w każdą nadmierną niemoralność, podczas gdy wątpliwości co do prawdy katolicyzmu doprowadziły go do obojętności dotyczącej religii. Uwiedziony magią, Bartolo zajął się wróżbiarstwem i spirytyzmem; stał się medium pierwszego rzędu, a nawet „kapłanem duchowym".

Wyłączne nabożeństwo

Wróżbiarstwo twierdzi, że przewiduje przyszłość na podstawie znaków zaczerpniętych ze świata natury lub za pomocą szczególnych metod lub sztuk. Jest to mieszanka astrologii (twierdzącej, że przewiduje przyszłość ludzi na podstawie ciał niebieskich i układu gwiazd), kartomancji (przepowiadania przyszłości za pomocą kart), chiromancji (czytania z dłoni) itp. Najgorszym i najpoważniejszym wyrazem wróżbiarstwa jest nekromancja lub spirytyzm, czyli konsultowanie się z duchami zmarłych w celu nawiązania z nimi kontaktu i przepowiadania przyszłości.

Chrześcijanin nie może przyznać, że jego życie jest zdominowane przez siły okultystyczne, którymi można celowo manipulować za pomocą rytuałów magicznych lub że jego przyszłość jest zapisana z góry w ruchach gwiazd lub innych formach wróżbiarstwa. „Bóg może objawić przyszłość swoim prorokom lub innym świętym. Jednak właściwa postawa chrześcijańska polega na ufnym powierzeniu się Opatrzności w tym, co dotyczy przyszłości, i na odrzuceniu wszelkiej niezdrowej ciekawości w tym względzie." (KKK, 2115).

„Należy odrzucić wszelkie formy wróżbiarstwa: odwoływanie się do Szatana lub demonów, przywoływanie zmarłych lub inne praktyki mające rzekomo odsłaniać przyszłość. Korzystanie z horoskopów, astrologia, chiromancja, wyjaśnianie przepowiedni i wróżb, zjawiska jasnowidztwa, posługiwanie się medium są przejawami chęci panowania nad czasem, nad historią i wreszcie nad ludźmi, a jednocześnie pragnieniem zjednania sobie ukrytych mocy. Praktyki te są sprzeczne ze czcią i szacunkiem - połączonym z miłującą bojaźnią - które należą się jedynie Bogu" (KKK, 2116).

Ochrzczony odrzuca wszelkie praktyki magiczne, które są sprzeczne z wiarą w Boga Stwórcę i wyłączną czcią, która należy się Jemu. Te praktyki są sprzeczne z uznaniem Jezusa Chrystusa jako jedynego Odkupiciela ludzkości i świata oraz z darem Jego Ducha. Są zagrożeniem dla wiecznego zbawienia. „Wszystkie praktyki magii lub czarów, przez które dąży się do pozyskania tajemnych sił, by posługiwać się nimi i osiągać nadnaturalną władzę nad bliźnim - nawet w celu zapewnienia mu zdrowia - są w poważnej sprzeczności z cnotą religijności. Uciekanie się do tak zwanych tradycyjnych praktyk medycznych nie usprawiedliwia ani wzywania złych mocy, ani wykorzystywania łatwowierności drugiego człowieka" (KKK, 2117).

W ten sam sposób grupy ezoteryczne i okultystyczne, czy to stare, czy niedawne (teozofia, New Age, itp.), twierdzą, że „otwierają drzwi", aby umożliwić poznanie ukrytych prawd i zdobycie specjalnych mocy duchowych. Powodują one wielkie zamieszanie w umysłach mężczyzn, zwłaszcza młodych, i prowadzą do poważnie szkodliwych zachowań z chrześcijańskiego punktu widzenia. Zamiast poszukiwania Boga i życia sakramentalnego, wprowadzają systemy myślenia i życia, które  są całkowicie niezgodne z prawdą Wiary.

Poszukiwanie nadzwyczajnych zjawisk, takich jak jasnowidzenie, „podróże" w zaświaty lub produkcja „płynu", może również stanowić zagrożenie dla poprawnej równowagi człowieka i autentycznego życia Wiary. Ten, kto odkrył Jezusa Chrystusa, nie musi szukać zbawienia gdzie indziej. „Gdy tylko Bóg dał nam swego Syna, który jest Jego Słowem, nie było już żadnego dodatkowego słowa, które mógłby nam dać" (Święty Jan od Krzyża). Wierzyć w Jezusa, słuchać Jego słowa i naśladować Jego przykład, we wspólnocie z całym Kościołem, to droga, którą należy podążać, nie pozwalając sobie popadać w fałszywe koncepcje i próżne zachowania (por. List pasterski biskupów Toskanii na temat magii i demonologii, 15 kwietnia 1994 r.).

Przebicie tajemnicy

Bartolo, który szybko wyczerpał się długotrwałymi postami, których żądał od niego demon i wszelkiego rodzaju halucynacjami, zachorował. Pisał: „Zły duch, który mi pomagał, chciał opanować moją duszę, która była kształtowana przez pobożność od najmłodszych lat; chciał ode mnie ślepej czci i posłuszeństwa. Podawał się za archanioła Michała i kazał mi odmawiać psalmy i prowadzić rygorystyczne posty. Zażądał, aby jego imię było wypisane na początku wszystkich moich dokumentów i abym nosił je nad sercem, wypisane czerwonymi literami w trójkącie pergaminu, jako znak mocy i ochrony".

Jednak na razie młody człowiek, zaniepokojony tym, co nadprzyrodzone i pozagrobowe, był nadal popychany przez pragnienie przebicia tajemnicy innego świata. W rzeczywistości nikt nie może całkowicie uniknąć zadawania sobie pytań o zagadkę życia i śmierci. Papież Jan Paweł II powiedział: „Człowiek przychodzi na świat, rodząc się z łona matki, rośnie i dojrzewa; odkrywa swoje powołanie i rozwija swą osobowość w ciągu lat pracy; potem przybliża się moment odejścia z tego świata. Im dłużej trwa życie, tym bardziej człowiek uświadamia sobie swoją przemijalność i tym bardziej otwiera się przed nim problem nieśmiertelności: co jest poza granicą śmierci?" (Paryż, 24 sierpnia 1997).

Ale anioł stróż Bartolo czuwał nad nim. Anioł zaaranżował mu spotkanie ze starym przyjacielem, profesorem Vincenzo Pepe, którego szanował i podziwiał. Po zapoznaniu się z praktykami spirytystycznymi Bartolo, poradził mu, aby pokutował i spowiadał się. Zapytał go: „Czy naprawdę chcesz umrzeć w zakładzie dla umysłowo chorych i być potępionym?". Pytanie trafiło w sedno. Papież Paweł VI powiedział: „Mówimy rzadko i tylko trochę o ostatecznych celach (śmierć, sąd, piekło, raj). Ale Sobór Watykański II przypomina nam o tych uroczystych prawdach, które nas dotyczą, w tym o przerażającej prawdzie o możliwej wiecznej karze, którą nazywamy piekłem, o której Chrystus mówił bez zastrzeżeń (por. Mt 22,13; 25,41). To wystarczy, aby zadrżeć. Posłuchajmy proroczego głosu św. Pawła: Z bojaźnią i drżeniem zabiegajcie o własne zbawienie (Flp 2,12). Powaga i niepewność otaczająca nasz ostateczny cel zawsze była ważnym przedmiotem medytacji i źródłem niezrównanej energii dla moralności i świętości w życiu chrześcijańskim" (8 września i 28 kwietnia 1971). Wzmocniony słowami profesora Pepe, Bartolo poszedł do konfesjonału ojca Radente.

Stając twarzą w twarz z tym dziwacznym osobnikiem, którego twarz ozdobiona była brodą muszkietera, ksiądz na początku sądził, że ma do czynienia z rabusiem, który zamierza go zaatakować! Ale gdy po chwili wahania młody człowiek podszedł i przemówił do niego, ksiądz był w stanie znaleźć słowa, które zdjęły klapki z oczu jego penitenta. Spowiedź była szczera i głęboka. Później Bartolo wyznał tym, którzy nie wierzyli w działanie diabła w spirytyzmie: „Doświadczyłem tego i tylko dzięki cudowi Najświętszej Maryi Panny zostałem z tego uwolniony". Rozpoczęło się dla niego nowe życie w służbie Najświętszej Maryi Panny. Każdy dzień zaczynał od odmawiania Różańca, modlitwy, której był wierny aż do końca życia. Bartolo został zakonnikiem Trzeciego Zakonu Dominikańskiego, pod imieniem „Fratel Rosario" (Brat Różaniec). Miał trzydzieści jeden lat. Pod kierunkiem ojca Radente zaczął studiować dzieła św. Tomasza z Akwinu.

Deszcz cudów

W tym czasie kontynuował praktykę prawniczą. Ale jego osłabione zdrowie nie pozwalało mu już na regularną pracę. Osoby dobroczynne martwiły się o niego. Hrabina Marianna de Fusco, niedawno owdowiała, zaprosiła go do siebie, aby został nauczycielem jej dzieci. Posiadała, obok ruin starożytnych Pompejów, niedaleko Neapolu, majątek, którego nie była w stanie utrzymać. Aby jej pomóc, „Fratel Rosario" zaoferował się, że będzie administrował majątkiem. Wtedy zdał sobie sprawę z przerażającej nędzy duchowej i materialnej tego regionu. Co można było zrobić w obliczu tak wielu potrzeb? Zaczął od założenia Bractwa Najświętszego Różańca; podróżował po wsiach, odwiedzając gospodarstwa, aby uczyć ludzi modlitwy, rozdając medale i różańce. Stopniowo praktykowanie religii powracało. Następnie, za radą biskupa, zbudował kościół poświęcony Maryi. Umieścił nad głównym ołtarzem obraz Najświętszej Maryi Panny, który wkrótce zaczął wywoływać deszcz cudów. Leon XIII powiedział: „Bóg użył tego obrazu, aby zapewnić niezliczone łaski, które poruszyły wszechświat".

„W stronę ideału cywilizacji"

Wraz z napływem pielgrzymów do nowego sanktuarium pojawiły się wota dziękczynne i jałmużna. Bartolo wykorzystał to, aby założyć sierociniec dla dziewcząt i dzieci więźniów, zapewniając im w ten sposób wychowanie, pracę i naukę religii. Trzy lata po założeniu napisał do kryminologów tamtych czasów, według których dzieci przestępców z pewnością również staną się przestępcami: „Wy, co zrobiliście, wyrzucając Chrystusa ze szkół? Wytworzyliście wrogów porządku społecznego, wywrotowców. Z drugiej strony, co zyskaliśmy, umieszczając Chrystusa w szkołach dzieci przestępców? Przekształciliśmy tych nieszczęśników w uczciwych i cnotliwych młodych ludzi, których chcieliście porzucić smutnemu losowi lub wrzucić do szpitali psychiatrycznych!".

Papież święty Pius X napisał: „Nie ma prawdziwej cywilizacji bez cywilizacji moralnej i nie ma prawdziwej cywilizacji moralnej bez prawdziwej religii. Jeśli chcemy dotrzeć do szczytu dobrobytu dla społeczeństwa i dla każdego z jego członków poprzez braterstwo, lub, jak mówią również, poprzez powszechną solidarność, konieczne jest zjednoczenie umysłów w prawdzie, zjednoczenie woli w moralności, zjednoczenie serc w miłości Boga i Jego Syna, Jezusa Chrystusa. Ale to zjednoczenie może być zrealizowane tylko przez katolicką miłość bliźniego, która sama może prowadzić ludzi krokiem postępu ku ideałowi cywilizacji" (List o „błędach Sillonu", 25 sierpnia 1910). 

Tymczasem współpraca Bartolo z hrabiną Fusco wywołała plotki i prawdziwą kampanię kłamstw na ich temat. Skonsultowali się z Leonem XIII, który odpowiedział im w ten sposób: „Weźcie ślub. I nikt nie będzie miał nic więcej do powiedzenia na ten temat". Tak więc 19 kwietnia 1885 r. mistrz Bartłomiej Longo poślubił hrabinę Fusco. Zachowywali całkowitą czystość w swoim stanie małżeńskim, naśladując Maryję i Józefa, co jednak nie przeszkodziło obojgu małżonkom  kochać się nawzajem głęboko w Bogu. Dzięki nim dzieło Pompejów trwało i się rozprzestrzeniało. Wkrótce wokół sanktuarium zbudowano około trzydziestu domów, potem szpital, drukarnię, stację kolejową, obserwatorium, pocztę itp. Dawną nędzę zastąpiła pracowita pomyślność. Osoba, która dawniej próbowała wprowadzić Bartola w spirytyzm, pewnego dnia krzyknęła: „Naprawdę musimy to nazwać cudem".

Aby umrzeć spokojnie

Ale róże nie były bez kolców. W 1905 r. najstarszy syn hrabiny miał problemy biznesowe, aż do bankructwa. Wniesiono skargę do papieża św. Piusa X: „Ofiary za mszę lądują w kieszeniach syna żony Bartłomieja Longo". Aby załatwić tę ponurą sprawę, całkowicie zmyśloną, Bartolo natychmiast przekazał wszystkie swoje dzieła Stolicy Apostolskiej. Powiedział papieżowi: „Ojcze Święty, czy mogę teraz umrzeć w pokoju?". Papież odpowiedział: „Och, nie, nie możesz umrzeć, musisz pracować, Bartolo nostro!". Więc w posłuszeństwie pracował, aż wyczerpał ostatnią kroplę sił. 

Ostatnie dni Bartolo spędził na rekolekcjach i modlitwie. Chory na obustronne zapalenie płuc, zmarł 5 października 1926 r. w wieku czterdziestu sześciu lat. Najświętsza Maryja Panna przywitała duszę swego wiernego sługi: „Moim jedynym pragnieniem jest zobaczyć Maryję, która mnie uratowała i która mnie uratuje ze szponów szatana". Takie były jego ostatnie słowa.

„Z różańcem w ręku, błogosławiony Bartolo Longo mówi do każdego z nas: „Przebudź swoją ufność w Najświętszą Dziewicę Różańcową. Czcigodna Święta Matko, w Tobie spoczywają wszystkie moje troski, cała moja ufność i cała moja nadzieja!"" (Homilia beatyfikacyjna). 

Dom Antoine Marie, O.S.B.

Niniejszy artykuł jest przedrukowywany za zgodą Opactwa Clairval, Francja, które co miesiąc publikuje biuletyn duchowy o życiu świętego, w języku angielskim, francuskim, włoskim lub holenderskim. Ich adres pocztowy to Dom Antoine Marie, Abbe, Abbaye Saint-Joseph de Clairval 21150 Flavigny sur Ozerain, Francja. Strona internetowa to http:// www.clairval.com

Po lewej obraz Matki Boskiej Różańcowej, który wisiał w sanktuarium w Pompejach od 1875 roku. Maryja trzyma Jezusa w ramionach; u jej stóp znajdują się św. Dominik i św. Katarzyna ze Sieny.