Orędzie pokoju, nadziei i sprawiedliwości

W dniach od 13 do 23 kwietnia 2026 roku Ojciec Święty odbył podróż apostolską do czterech krajów afrykańskich: Algierii, Kamerunu, Angoli i Gwinei Równikowej. Dzięki różnorodności języków, kultur i wyzwań, kraje te reprezentowały wielość realiów kontynentu afrykańskiego. 

Kraje afrykańskie borykają się z wieloma podobnymi trudnościami społecznymi i finansowymi, co kraje zachodnie. Afrykanie, podobnie jak Europejczycy, Amerykanie Północni i mieszkańcy innych kontynentów, padają ofiarą międzynarodowych finansistów i bankierów. Dlatego słowa Ojca Świętego są aktualne i odnoszą się nie tylko do Afryki, ale także do wszystkich innych krajów świata, których narody pragną pokoju i sprawiedliwości. Na przykład podczas audiencji generalnej w Rzymie w środę 29 kwietnia Leon XIV opisał drugi kraj, który odwiedził – Kamerun – w następujących słowach: 

„Kamerun znany jest jako'Afryka w miniaturze'ze względu na różnorodność i bogactwo środowiska naturalnego oraz zasobów, ale możemy również interpretować to wyrażenie w ten sposób, że wielkie potrzeby całego kontynentu znajdują swoje odzwierciedlenie w Kamerunie: potrzeba sprawiedliwego podziału bogactwa; potrzeba zapewnienia przestrzeni dla młodych, przezwyciężenia endemicznej korupcji, promowania integralnego i zrównoważonego rozwoju, przeciwdziałania różnym formom neokolonializmu dzięki dalekowzrocznej współpracy międzynarodowej".

Średnia wieku populacji w krajach afrykańskich wynosi poniżej dwudziestu lat (w porównaniu do czterdziestu jeden lat w Kanadzie), co czyni ją zdecydowanie najmłodszą populacją na świecie. Dwadzieścia procent katolików na całym świecie to Afrykanie i odsetek ten będzie nadal wzrastał w nadchodzących latach. Afryka to kontynent, na którym odnotowuje się najszybszy wzrost liczby katolików, wzrost o ponad trzy procent w ciągu jednego roku.

To właśnie tu leży przyszłość Kościoła i to tu ludzie pragną sprawiedliwości i pokoju oraz pozostają otwarci na nauczanie Kościoła na temat sprawiedliwości społecznej, a także na praktyczne sposoby jego stosowania, w tym, oczywiście, Kredyt Społeczny Douglsa promowany przez pismo MICHAEL i coraz bardziej rozpowszechniony w Afryce, nawet w kręgach akademickich.

Papież zakończył swoją audiencję generalną w środę, 29 kwietnia, następującymi słowami: „Drodzy bracia i siostry, wizyta Papieża jest dla narodów Afryki szansą, by dać im głos, wyrazić radość z bycia ludem Bożym i nadzieję na lepszą przyszłość, godność dla każdego. Cieszę się, że dałem im tę szansę, a jednocześnie dziękuję Bogu za to, co mi dali, niezmierzony skarb dla mojego serca i mojej posługi". 

Pokój opiera się na sprawiedliwości. We wszystkich swoich przemówieniach w Afryce Ojciec Święty mocno podkreślał te słowa i warunki niezbędne do ich wprowadzenia w życie. O tym przekonamy się w poniższych akapitach, które przedstawiają obszerne fragmenty jego przemówień.

Algieria

Opatrzność sprawiła, że pierwszym z czterech krajów, które Papież odwiedził, była Algieria, pozwalając  Leonowi XIV podążać śladami św. Augustyna, doktora Kościoła i biskupa Hippony (obecnie Annaby) w Algierii, który nauczał  poszukiwania prawdy i godności każdego człowieka stworzonego na obraz i podobieństwo Boga.

Zanim został Papieżem, Leon XIV przez kilka lat pełnił funkcję przełożonego zakonu augustianów, i dlatego żywił szczególne przywiązanie i nabożeństwo do św. Augustyna, który głęboko ukształtował jego duchowość.

Podczas spotkania z władzami, społeczeństwem obywatelskim i korpusem dyplomatycznym w Algierze 13 kwietnia, Papież oświadczył:

„Kto gromadzi bogactwa i pozostaje obojętny na innych, jest niesprawiedliwy. Ta wizja sprawiedliwości jest jednocześnie prosta i radykalna, ponieważ dostrzega obraz Boga w innych. Religia bez miłosierdzia i społeczeństwo bez solidarności są zgorszeniem w oczach Boga. Jednak wiele społeczeństw, które uważają się za rozwinięte, popada coraz głębiej w nierówności i wykluczenie. Afryka doskonale wie, że ludzie i organizacje, które dominują nad innymi, niszczą świat, który Najwyższy stworzył, abyśmy wszyscy mogli żyć razem. (…)

Prawdziwa siła narodu leży we współpracy wszystkich w dążeniu do dobra wspólnego. Władze są powołane nie po to, by dominować, lecz by służyć ludziom i wspierać ich rozwój. Działania polityczne znajdują zatem swoje naczelne kryterium w sprawiedliwości, bez której nie może być autentycznego pokoju, i wyrażają się w promowaniu sprawiedliwych i godnych warunków dla wszystkich".

Kamerun

15 kwietnia Papież zwrócił się w Pałacu Prezydenckim w Jaunde do przedstawicieli władz cywilnych i korpusu dyplomatycznego następującymi słowami:

„Żyjemy w czasach, gdy beznadzieja jest powszechna, a poczucie bezsilności paraliżuje odnowę, której tak głęboko pragną narody. Istnieje tak wielki głód i pragnienie sprawiedliwości! Pragnienie zaangażowania się, wizji, odważnych wyborów i pokoju! Moim wielkim pragnieniem jest dotarcie do serc wszystkich, a zwłaszcza młodych, którzy są powołani do pomocy w kształtowaniu bardziej sprawiedliwego świata, także w sferze politycznej.

Szesnaście wieków temu święty Augustyn napisał słowa, które są dziś niezwykle aktualne: „Ci, którzy rządzą, służą tym, którymi zdają się dowodzić; rządzą bowiem nie z miłości do władzy, lecz z poczucia obowiązku wobec innych – nie dlatego, że są dumni z władzy, lecz dlatego, że kochają miłosierdzie". Z tej perspektywy służba ojczyźnie oznacza poświęcenie się, z jasnym umysłem i prawym sumieniem, dobru wspólnemu wszystkich ludzi w narodzie. Obejmuje to poświęcenie zarówno większości, jak i mniejszościom, a także ich wzajemnej harmonii. 

Na początku  tego roku wezwałem rodzinę ludzką do odrzucenia logiki przemocy i wojny i przyjęcia pokoju opartego na miłości i sprawiedliwości. Pokoju, który jest bezbronny, to znaczy nieoparty na strachu, groźbach ani broni, a jednocześnie rozbrajający, ponieważ jest zdolny do rozwiązywania konfliktów, otwierania serc i budzenia zaufania, empatii i nadziei. Pokoju nie można sprowadzić do sloganu: musi on być ucieleśniony w sposobie życia, który wyrzeka się wszelkich form przemocy, zarówno osobistej, jak i instytucjonalnej. Dlatego stanowczo powtarzam: „Świat pragnie pokoju… Dość wojny, z całym cierpieniem, jakie powoduje poprzez śmierć, zniszczenie i wygnanie!". To wołanie ma być apelem, który przyczynia się do wysiłków na rzecz autentycznego pokoju, stawiając go ponad wszelkimi interesami partyjnymi.

Pokoju w istocie nie da się narzucić: trzeba go przyjąć i nim żyć. To dar od Boga, który rozwija się dzięki cierpliwemu i wspólnemu wysiłkowi. To odpowiedzialność każdego, począwszy od władz cywilnych. Rządzić oznacza kochać zarówno swój kraj, jak i kraje sąsiednie; przykazanie „kochaj bliźniego swego jak siebie samego" odnosi się również do stosunków międzynarodowych! Rządzić oznacza prawdziwie słuchać obywateli, doceniać ich inteligencję i zdolność pomocy w budowaniu trwałych rozwiązań problemów. (…)

W obliczu tak hojnego poświęcenia w społeczeństwie, przejrzystość w zarządzaniu zasobami publicznymi i poszanowanie praworządności są niezbędne do odbudowania zaufania. Czas na rachunek sumienia i śmiały krok naprzód. Sprawiedliwe i wiarygodne instytucje stają się filarami stabilności. Władze publiczne są powołane do tego, by służyć jako mosty, a nigdy jako źródło podziałów, nawet gdy niepewność wydaje się wszechobecna. Bezpieczeństwo jest priorytetem, ale zawsze musi być realizowane z poszanowaniem praw człowieka, łącząc rygor i wielkoduszność, ze szczególnym uwzględnieniem najsłabszych. Prawdziwy pokój powstaje, gdy każdy czuje się chroniony, słyszany i szanowany, gdy prawo służy jako bezpieczna ochrona przed kaprysami bogatych i potężnych.

W istocie, aby zapanował pokój i sprawiedliwość, należy zerwać łańcuchy korupcji – które oszpecają władzę i pozbawiają ją wiarygodności. Serca muszą zostać uwolnione od bałwochwalczego pragnienia zysku: prawdziwy zysk pochodzi z integralnego rozwoju człowieka, to znaczy zrównoważonego rozwoju wszystkich aspektów, które sprawiają, że życie na tej ziemi jest błogosławieństwem".

16 kwietnia Ojciec Święty przemówił w katedrze św. Józefa w Bamendzie, w północnym Kamerunie:

„Władcy wojny udają, że nie wiedzą, iż zniszczenie zajmuje tylko chwilę, a życie często nie wystarcza, aby odbudować. Przymykają oko na fakt, że miliardy dolarów są wydawane na zabijanie i dewastację, a jednak nigdzie nie można znaleźć środków potrzebnych na leczenie, edukację i odbudowę. Ci, którzy rabują waszą ziemię z jej zasobów, zazwyczaj inwestują znaczną część zysków w broń, utrwalając w ten sposób niekończący się cykl destabilizacji i śmierci. To świat wywrócony do góry nogami, wyzysk stworzenia Bożego, który musi zostać potępiony i odrzucony przez każde uczciwe sumienie. Musimy dokonać zdecydowanej zmiany kursu – prawdziwego nawrócenia – które poprowadzi nas w przeciwnym kierunku, na zrównoważoną ścieżkę bogatą w ludzkie braterstwo. Świat jest pustoszony przez garstkę tyranów, a jednak podtrzymuje go rzesza wspierających się braci i sióstr! (…)

Pokój nie jest czymś, co musimy wymyślić: to coś, co musimy przyjąć, akceptując naszego bliźniego jako brata i siostrę. Nie wybieramy naszych braci i sióstr: musimy po prostu akceptować się nawzajem! Jesteśmy jedną rodziną, zamieszkującą ten sam dom: tę wspaniałą planetę, o którą starożytne kultury dbały przez tysiąclecia".

17 kwietnia Ojciec Święty spotkał się ze społecznością akademicką Katolickiego Uniwersytetu Afryki Środkowej w Jaunde i wygłosił następujące słowa: 

„Wielkości narodu nie można mierzyć jedynie bogactwem jego zasobów naturalnych, ani nawet materialnym bogactwem jego instytucji. Żadne społeczeństwo nie może bowiem rozkwitnąć, jeśli nie opiera się na prawym sumieniu, ukształtowanym w prawdzie. W tym sensie motto waszego uniwersytetu – „W służbie prawdzie i sprawiedliwości" – przypomina wam, że ludzkie sumienie, rozumiane jako wewnętrzne sanktuarium, w którym mężczyźni i kobiety odkrywają, że są pociągani głosem Boga, jest gruntem, na którym należy budować sprawiedliwe i trwałe fundamenty każdego społeczeństwa. Kształtowanie sumień wolnych i obdarzonych świętym niepokojem jest warunkiem koniecznym, aby wiara chrześcijańska jawiła się jako w pełni ludzka propozycja. Taka wiara jest zdolna przemienić życie jednostek i społeczeństwa, zainspirować proroczą przemianę w obliczu tragedii i form ubóstwa naszych czasów oraz zachęcać do nieustannego poszukiwania Boga, które nigdy nie jest zaspokojone.

To właśnie w sumieniu kształtuje się rozeznanie moralne, dzięki któremu swobodnie poszukujemy tego, co prawdziwe i prawe. Kiedy sumienie dba o to, by być oświecone i właściwie uformowane, staje się źródłem spójnego sposobu działania, ukierunkowanego na dobro, sprawiedliwość i pokój.

We współczesnych społeczeństwach, a zatem również w Kamerunie, możemy być świadkami erozji wartości moralnych, które niegdyś kierowały życiem wspólnotowym. W rezultacie istnieje dziś tendencja do bezkrytycznego aprobowania pewnych praktyk, które kiedyś uważano za niedopuszczalne. Tę dynamikę można częściowo wyjaśnić zmianami społecznymi, presją ekonomiczną i siłami politycznymi, które kształtują zachowania indywidualne i zbiorowe. Chrześcijanie, a zwłaszcza młodzi katolicy afrykańscy, nie powinni bać się „rzeczy nowych". Wasz uniwersytet, w szczególności, może kształcić pionierów nowego humanizmu w kontekście rewolucji cyfrowej. Choć kontynent afrykański dobrze zna jej kuszące aspekty, zna również ciemniejszą stronę zniszczeń środowiskowych i społecznych spowodowanych przez nieustanną pogoń za surowcami i pierwiastkami ziem rzadkich. Nie odwracajcie wzroku: to służba prawdzie i całej ludzkości. Bez tego wymagającego wysiłku edukacyjnego, bierne dostosowywanie się do dominujących paradygmatów będzie mylone z kompetencją, a utrata wolności z postępem.

Jest to tym bardziej prawdziwe w świetle rozprzestrzeniania się systemów sztucznej inteligencji, które w coraz większym stopniu kształtują i przenikają naszą mentalność i środowiska społeczne. Jak każda wielka transformacja historyczna, również i ta wymaga nie tylko kompetencji technicznych, ale także formacji humanistycznej, zdolnej ukazać logikę ekonomii, zakorzenione uprzedzenia i formy władzy, które kształtują nasze postrzeganie rzeczywistości. W środowiskach cyfrowych – skonstruowanych tak, by przekonywać – interakcja jest optymalizowana do tego stopnia, że realne spotkanie staje się zbędne; cielesna inność osób zostaje zneutralizowana, a relacje sprowadzają się do funkcjonalnych odpowiedzi. Drodzy przyjaciele, wy jednak jesteście prawdziwymi osobami! Samo stworzenie ma ciało, tchnienie, życie, którego należy słuchać i chronić. Ono „jęczy i wzdycha" (por. Rz 8, 22), tak jak każdy z nas.

Kiedy symulacja staje się normą, osłabia ludzką zdolność rozeznania. W rezultacie nasze więzi społeczne zamykają się w sobie, tworząc autoreferencyjne obwody, które nie pozwalają nam już na kontakt z rzeczywistością. W ten sposób zaczynamy żyć w bańkach, nieprzepuszczalnych dla siebie nawzajem. Czując się zagrożeni przez każdego, kto jest inny, odzwyczajamy się od spotkań i dialogu. W ten sposób szerzą się polaryzacja, konflikt, strach i przemoc. Stawką jest nie tylko ryzyko błędu, ale także przemiana w naszej samej relacji z prawdą.

Właśnie w tej dziedzinie uniwersytet katolicki jest powołany do podjęcia odpowiedzialności najwyższego rzędu. Nie tylko przekazuje on specjalistyczną wiedzę, ale kształtuje umysły zdolne do rozeznania i serca gotowe do miłości i służby. Nade wszystko przygotowuje przyszłych liderów, urzędników państwowych, profesjonalistów i innych aktorów sceny społecznej do prawego wykonywania powierzonych im obowiązków, wykonywania ich uczciwie i umieszczania swojej działalności w ramach etyki w służbie dobru wspólnemu.

Drodzy synowie i córki Kamerunu, drodzy studenci, w obliczu zrozumiałej tendencji do migracji — która może prowadzić do przekonania, że gdzie indziej łatwiej znaleźć lepszą przyszłość — wzywam was, abyście przede wszystkim odpowiedzieli żarliwym  pragnieniem służby waszej ojczyźnie i zastosowania wiedzy, którą tutaj zdobywacie, dla dobra waszych współobywateli. To jest racja bytu waszego uniwersytetu, założonego trzydzieści pięć lat temu, by kształcić duszpasterzy i świeckich zaangażowanych w życie społeczne: oni są świadkami mądrości i sprawiedliwości, których potrzebuje kontynent afrykański. (…)

Drodzy profesorowie, wasza rola jest niezbędna. Dlatego zachęcam was do ucieleśniania wartości, które pragniecie przekazywać — przede wszystkim sprawiedliwość i uczciwość, prawość, duch służby i poczucie odpowiedzialności. Afryka i świat potrzebują ludzi zaangażowanych w życie zgodnie z Ewangelią i oddanie swoich talentów służbie dobru wspólnemu. Nie zdradzajcie tego szlachetnego ideału! Bądźcie nie tylko intelektualnymi przewodnikami, bądźcie wzorami do naśladowania, których naukowa rzetelność i osobista uczciwość kształtują sumienia waszych studentów.

Afryka rzeczywiście musi zostać uwolniona od plagi korupcji. U młodych ludzi ta świadomość musi zakorzenić się w latach ich formacji, dzięki moralnemu rygorowi, bezinteresowności i spójności życia, jakie okazują ich wychowawcy i nauczyciele. Dzień po dniu kładźcie niezbędne podwaliny pod budowę spójnej tożsamości moralnej i intelektualnej. Dając świadectwo prawdzie – zwłaszcza w obliczu złudzeń ideologii i przemijających mód – będziecie tworzyć środowisko, w którym doskonałość akademicka naturalnie łączy się z ludzką prawością".

18 kwietnia Papież powiedział w homilii podczas Mszy Świętej odprawionej na lotnisku w Jaunde, tuż przed wylotem do Angoli:

„Jezus zbliża się do nas. Nie od razu ucisza burzę, ale przychodzi do nas pośród niebezpieczeństwa i zaprasza nas, w naszych radościach i smutkach, abyśmy pozostali z Nim, jak uczniowie, w tej samej łodzi. Zachęca nas, abyśmy nie oddalali się od tych, którzy cierpią, ale abyśmy się do nich zbliżyli, aby ich objąć. Nikt nie może być pozostawiony sam w obliczu przeciwności losu. Z tego powodu każda wspólnota ma obowiązek tworzenia i utrzymywania struktur solidarności i wzajemnej pomocy, w których w obliczu kryzysów – społecznych, politycznych, medycznych czy ekonomicznych – każdy może udzielać i otrzymywać pomoc według własnych możliwości i potrzeb. Słowa Jezusa: „To Ja jestem" przypominają nam, że w społeczeństwie opartym na poszanowaniu godności człowieka, wkład każdego jest ceniony jako ważny i wyjątkowy, niezależnie od statusu czy pozycji, jaką każdy zajmuje w oczach świata. 

Wezwanie „nie lękajcie się" nabiera zatem szerszego znaczenia, nawet na poziomie społecznym i politycznym, jako zachęta do stawiania czoła problemom i wyzwaniom –– zwłaszcza tym związanym z ubóstwem i sprawiedliwością –– w poczuciu odpowiedzialności obywatelskiej i cywilnej. Wiara nie oddziela tego, co duchowe, od tego, co społeczne. Wręcz przeciwnie, daje chrześcijanom siłę, by wchodzić w interakcje ze światem, odpowiadając na potrzeby innych, zwłaszcza najsłabszych.

Odosobnione wysiłki jednostek nie wystarczą do zbawienia wspólnoty: zamiast tego, potrzebne jest zaangażowanie wspólnotowe, które integruje duchowy i moralny wymiar Ewangelii w sercu lokalnych instytucji i struktur, czyniąc je narzędziami dobra wspólnego, a nie miejscami konfliktów, interesów czy jałowych walk.

Ludu Boży żyjący i wędrujący po Kamerunie, nie lękajcie się! Pozostańcie mocno zjednoczeni z Chrystusem, naszym Panem! Mocą Jego Ducha będziecie solą i światłem tej ziemi! Dziękuję wam bardzo".

Angola

Po przybyciu do Luandy, stolicy Angoli, później 18 kwietnia, Papież skierował następujące słowa do władz cywilnych i członków korpusu dyplomatycznego, odnosząc się do wielu krajów afrykańskich, których zasoby naturalne są eksploatowane przez zagraniczne korporacje, podczas gdy lokalna ludność pozostaje w pułapce ubóstwa. W konkretnym przypadku Angoli, głównym zasobem naturalnym, którego dotyczy ta sprawa, jest ropa naftowa:

„Dobrze wiecie, że zbyt często ludzie patrzyli – i nadal patrzą – na wasze ziemie, aby dawać, a częściej, aby brać. Konieczne jest przerwanie tego cyklu interesów, który sprowadza rzeczywistość, a nawet samo życie, do poziomu towarów.

Dla całego świata Afryka jest rezerwuarem radości i nadziei, cnót, których nie wahałbym się nazwać « politycznymi », ponieważ jej młodzi ludzie i ubodzy wciąż marzą i mają nadzieję. Nie zadowalają się tym, co już istnieje; starają się wznieść ponad to, przygotować się do wielkiej odpowiedzialności i aktywnie uczestniczyć w kształtowaniu własnej przyszłości. W istocie, mądrości narodu nie da się stłumić żadną ideologią, a tęsknota za nieskończonością, która mieszka w ludzkim sercu, jest zasadą społecznej transformacji znacznie głębszą niż jakikolwiek program polityczny czy kulturalny. Jestem tutaj pośród was, w służbie najwspanialszych potęg, które ożywiają osoby i społeczności, których Angola jest bogatą i żywą mozaiką. Pragnę słuchać i wspierać wszystkich tych, którzy już wybrali drogę dobra, sprawiedliwości, pokoju, tolerancji i pojednania. Jednocześnie, wraz z milionami mężczyzn i kobiet dobrej woli, którzy stanowią podstawowe bogactwo tego kraju, modlę się również o nawrócenie tych, którzy wybierają przeciwne drogi i utrudniają jego harmonijny i braterski rozwój.

Drodzy przyjaciele, wspomniałem o bogactwach materialnych, do których roszczenia zgłaszają potężne grupy interesów, nawet w waszym własnym kraju. Ileż cierpienia, ileż śmierci, ileż katastrof społecznych i środowiskowych przynosi ta logika pozyskiwania surowców naturalnych w celu ich sprzedaży na rynku globalnym!

Despoci i tyrani, zarówno ciała, jak i ducha, starają się uczynić dusze biernymi, a namiętności ponurymi; wolą oni lud skłonny do bezwładu, potulny i służalczy wobec władzy. W smutku bowiem jesteśmy zdani na łaskę swoich lęków i wyobraźni; szukamy schronienia w fanatyzmie, w uległości, w ogłuszającym hałasie mediów, w blasku złota, w micie tożsamościowym. Niezadowolenie, poczucie bezsilności i wykorzenienia dzielą nas, zamiast łączyć. To szerzy klimat wyobcowania ze sfery publicznej, pogardę dla nieszczęścia innych i negację wszelkiego braterstwa. Taka niezgoda dezintegruje konstytutywne relacje, jakie każdy człowiek utrzymuje z samym sobą, z innymi i z rzeczywistością. (…)

Razem możecie uczynić z Angoli projekt nadziei. Kościół katolicki, którego służbę dla kraju, jak wiem, bardzo cenicie, pragnie być zaczynem w cieście i wspierać rozwój sprawiedliwego modelu współistnienia, wolnego od różnych form niewolnictwa narzucanych przez elity, które są obciążone bogactwem, ale fałszywymi radościami. Tylko razem możemy pomnożyć talenty tego wspaniałego narodu, nawet na peryferiach miast i najbardziej oddalonych obszarach wiejskich, gdzie życie jest dynamiczne, a przyszłość ludzi jest przygotowywana. Usuńmy przeszkody integralnego rozwoju ludzkiego, pracując i mając nadzieję razem z tymi, których świat odrzucił, ale których wybrał Bóg. Bo tak zrodziła się nasza nadzieja: „Kamień, który odrzucili budujący, stał się kamieniem węgielnym" (Ps 118, 22), Jezus Chrystus, pełnia człowieka i historii. Niech Bóg błogosławi Angolę!".

Podczas wizyty w sanktuarium Mamã Muxima w niedzielę 19 kwietnia papież Leon XIV wypowiedział następujące słowa na zakończenie Różańca:

„Odmawianie Różańca zobowiązuje nas zatem do kochania każdej osoby sercem matki – konkretnie i hojnie – oraz do poświęcenia się dla dobra drugiego człowieka, zwłaszcza najuboższych. Matka kocha wszystkie swoje dzieci w ten sam sposób i całym sercem, chociaż każde jest inne. W obecności Matki Serca my również chcemy obiecać, że będziemy czynić to samo. Dążymy bez miary, aby nikomu nie zabrakło miłości. Staramy się również zapewnić to, co niezbędne do godnego i szczęśliwego życia: aby głodni mieli co jeść, aby chorzy otrzymali niezbędną opiekę, aby dzieci miały zapewnione odpowiednie wykształcenie, a osoby starsze mogły spędzić swoje późniejsze lata w pokoju. Matka myśli o tym wszystkim. Zaprawdę, Maryja myśli o tym wszystkim i zaprasza nas również do podzielania Jej macierzyńskiej troski.

Drodzy młodzi, członkowie Legionu Maryi, bracia i siostry, Matka Boża prosi nas, abyśmy poczuli poruszenie Jej serca, abyśmy tak jak Ona, mogli być budowniczymi sprawiedliwości i nosicielami pokoju. Tutaj realizuje się wielki projekt: budowa nowego sanktuarium, które będzie mogło przyjąć wszystkich, przybywających z pielgrzymką. Wszyscy – a zwłaszcza Wy, młodzi – powinniście potraktować to jako znak.

Matka Nieba powierza Wam bowiem również wielki projekt: budowanie lepszego, gościnnego świata, w którym nie będzie już wojen, niesprawiedliwości, ubóstwa ani nieuczciwości, a zasady Ewangelii w coraz większym stopniu inspirują i kształtują serca, struktury i programy dla dobra wszystkich.

To miłość musi zwyciężyć, a nie wojna! Tego uczy nas serce Maryi – serce Matki wszystkich. Wyruszmy zatem z tego sanktuarium jako „aniołowie-posłańcy" życia, niosąc czułe objęcie Maryi i Boże błogosławieństwo każdemu... Najdrożsi przyjaciele, ofiarujmy wszystko Maryi, oddając się całkowicie naszym braciom i siostrom, i z radością przyjmijmy, za jej wstawiennictwem, błogosławieństwo Pana, abyśmy mogli nieść je każdemu, kogo spotkamy. Amen".

Imigracja

23 kwietnia, na pokładzie samolotu, którym leciał z Gwinei Równikowej do Rzymu, zadano Ojcu Świętemu pytanie dotyczące imigracji.

Odpowiedź papieża Leona XIV: „Kwestia imigracji jest bardzo złożona i dotyczy wielu krajów – nie tylko Hiszpanii, nie tylko Europy czy Stanów Zjednoczonych: to zjawisko globalne! Dlatego moja odpowiedź zaczyna się od pytania: co robi Północ, aby pomóc Południu, lub krajom, w których młodzi ludzie dzisiaj nie widzą przyszłości i z tego powodu marzą o wyjeździe na Północ? Wszyscy chcą jechać na Północ, ale często Północ nie ma im do zaoferowania żadnego rozwiązania. Wielu cierpi.

Kwestia handlu ludźmi jest również częścią migracji. Osobiście uważam, że państwo ma prawo ustalać zasady na swoich granicach. Nie twierdzę, że wszyscy powinni wjeżdżać bez ładu i składu, czasami tworząc, gdzie się udają, sytuacje jeszcze bardziej niesprawiedliwe niż te, które zostawili za sobą.

Ale mając to na uwadze, zadaję sobie pytanie: co robimy w bogatszych krajach, aby zmienić sytuację w krajach biedniejszych? Dlaczego nie możemy spróbować – zarówno poprzez pomoc publiczną, jak i inwestycje dużych, bogatych korporacji i międzynarodowych firm – zmienić sytuacji w krajach takich jak te, które odwiedziliśmy podczas tej podróży?

Afryka jest przez wielu uważana za miejsce, gdzie można wydobywać minerały, korzystać z jej bogactw i wzbogacać innych w różnych krajach. Być może powinniśmy, na poziomie globalnym, bardziej zaangażować się w promowanie większej sprawiedliwości, równości i rozwoju tych krajów afrykańskich, aby ich mieszkańcy nie musieli emigrować do innych krajów, do Hiszpanii i gdzie indziej.

Drugą kwestią, którą chciałbym poruszyć, jest to, że niezależnie od okoliczności, są to istoty ludzkie i musimy traktować ludzi humanitarnie, a nie – jak to często bywa – gorzej niż zwierzęta. Jest to ogromne wyzwanie: kraj może twierdzić, że nie może przyjąć więcej osób, ale kiedy już przybędą, są ludźmi i zasługują na szacunek należny każdemu człowiekowi ze względu na ich godność"