Kard. Konrad Krajewski
Obecnie Jałmużnik Papieski. W czasie pontyfikatu Benedykta XVI należał do grona jego ceremoniarzy
Niezatarty pozostaje moment jego wyboru. Pamiętam, jak wyszedł z kaplicy Sykstyńskiej i poszedł założyć papieskie szaty, by ukazać się światu po raz pierwszy jako następca św. Piotra. Szef ceremoniarzy, którym był wówczas bp Piero Marini, powiedział mi, że mam wziąć krzyż i iść przed nimi, prowadząc nowego Papieża. To były ogromne emocje dla 35-letniego księdza, jakim wówczas byłem. Kiedy się ukazał zebranym, zrozumiałem zmianę, której byłem świadkiem: to nie był już kard. Ratzinger, ale papież Benedykt XVI. I te jego słowa pełne pokory, gdy rozkładając ręce w szerokim geście powitania, przedstawił się jako pokorny sługa w Winnicy Pańskiej.
Traktował ludzi z wielką delikatnością. To nie był człowiek wylewny. Był uważny na drugiego człowieka i jego potrzeby. Był niezwykle serdeczny i sympatyczny przy swojej wielkości profesora, teologa i osoby, której Jan Paweł II całkowicie ufał. Był też bardzo skromny i właśnie o taki skromny jak jego życie pogrzeb poprosił. Poruszające jest to, że poprosił, by być pochowanym tam, gdzie spoczywał Jan Paweł II w grotach watykańskich. Tak się zachowują przyjaciele i ludzie, którzy się kochają.
W kontakcie ze światem był bardzo nieśmiały. Oklaski czy wiwaty na jego cześć wprawiały go w lekkie zażenowanie; to było jakby za dużo dla niego.
Kiedy z kimś rozmawiał, zawsze patrzył prosto w oczy i był tak skoncentrowany na rozmówcy, że nawet jeśli w bazylice św. Piotra było kilka tysięcy osób, miałeś wrażenie, że jesteś tylko ty i Papież. Ten szacunek dla drugiego człowieka i jego delikatność zawsze mnie bardzo fascynowały.
Gdy Benedykt XVI sprawował liturgię, czuło się, że dotyka tajemnicy Boga, czegoś, co wykracza poza liturgiczne gesty i słowa. Kiedy na niego wówczas patrzyłem, miałem świadomość, że jest to człowiek, w którym zamieszkał Bóg. Odszedł w okresie Bożego Narodzenia, kiedy tak wiele mówimy właśnie o Bogu, który stał się człowiekiem i zamieszkał między nami. W Benedykcie widziałem osobę, w której mieszka Bóg; doświadczałem tego szczególnie w czasie liturgii, gdy był jakby zawstydzony tajemnicą wiary, którą celebruje. Taki obraz Papieża mam w sercu, bo ja go znałem jako ceremoniarz przede wszystkim z liturgii. Gdy celebrował, nawet w głosie było słychać, że sprawuje wielkie tajemnice naszej wiary i zbliża nas do Boga. Tego się od niego wciąż uczę.
On cały czas mówił o Kościele, uczył nas kochać Kościół, bo sam bardzo kochał ten Kościół z wszystkimi jego niedoskonałościami – a wiedział o nich najwięcej, bo kierowana przez niego Kongregacja Nauki Wiary zajmowała się też bardzo trudnymi sprawami. Ale widać było, że on kocha ten Kościół, bo to jest Kościół Chrystusowy. Nawet taki poobijany.
Kard. Konrad Krajewski
Abp Mieczysław Mokrzycki
Metropolita lwowski. Na początku pontyfikatu Benedykta XVI był jego drugim sekretarzem
Był najwybitniejszym teologiem ostatnich czasów, a jednocześnie był to człowiek bardzo skromny, odpowiedzialny, sumienny i pracowity. Był to człowiek bardzo delikatny, życzliwy.
Kiedyś zapytał, czy Jan Paweł II zawsze chodził w sutannie. Odpowiedziałem mu, że tak, i dodałem, że dobrze by było, gdyby on też codziennie chodził w sutannie. Potem w wywiadzie powiedział: „Mietek mi mówił, żebym też chodził w sutannie". Był człowiekiem prostym i szczerym, mającym głęboką wiarę.
Benedykt XVI nigdy nie marnował czasu, był człowiekiem wielkiej modlitwy, ale umiał też wypoczywać. Bardzo dużo czasu spędzał na modlitwie. Przychodził do kaplicy kilkanaście razy w ciągu dnia, nie tylko podczas Mszy, nieszporów lub innych godzin liturgicznych. Przed każdym spotkaniem modlił się w kaplicy. (…) Był bezpośredni, stwarzał rodzinną atmosferę. Mogliśmy zawsze podejść do Ojca Świętego i zapytać go o coś, poradzić się. Widziałem w nim również osobę bardzo odpowiedzialną: rzetelnie przygotowywał się do spotkań, sam pisał swoje homilie, bardzo dużo czasu poświęcał na rozmowy z ludźmi.
Niezwykłą więź miał ze swoją rodziną, z bratem, kuzynami, których odwiedzał w czasie wakacji. Zapraszał ich również do swych apartamentów.
Kiedyś powiedział do mnie: „Widzę, że Polacy naprawdę są wierzącymi ludźmi, bo ten sam entuzjazm, który okazywali Janowi Pawłowi II, okazują także mnie. Nie jest więc to tylko sentymentalizm, ale prawdziwie jest to związane z posługą Piotra naszych czasów". Ojciec Święty Benedykt XVI miał wielki szacunek także do św. Jana Pawła II. O jego ogromnej wrażliwości świadczą chociażby pozdrowienia, które kierował do pielgrzymów, także po polsku. Uczyłem go poprawnej wymowy, bardzo się do tego przykładał.
Benedykt XVI zawsze mnie zachwycał swoją prostotą i głębią. Bardzo bym się cieszył, gdyby na pogrzebie pojawiły się transparenty „Santo subito!", tak jak podczas pożegnania Jana Pawła II. Teraz tylko trzeba czasu i spełnienia wszystkich procedur kościelnych w kierunku uznania jego świętości. Jestem przekonany, że Benedykt XVI zostanie też szybko ogłoszony doktorem Kościoła.
Uczył nas przede wszystkim wierności Bogu w jego przykazaniach, a także wierności Kościołowi i jego nauczaniu: wierności Ewangelii, żebyśmy na Chrystusie budowali nasze chrześcijaństwo i nasze człowieczeństwo. Czynił Boga bliskim. Dla niego Bóg był miłością.
Byłem pod wrażeniem jego życzliwości, ogromnej kultury i wyjątkowego spokoju. Często rozmawialiśmy i nie były to kurtuazyjne rozmowy. Byłem pod wrażeniem jego odpowiedzialności za Kościół, ale też takiej ludzkiej serdeczności, gdy pytał o moje życie, o moje kapłaństwo.
Od tamtego czasu do końca życia Benedykt XVI się nie zmienił. Zawsze, mimo wielu zajęć, interesował się tym, co u mnie słychać, czy mam jakieś problemy, nieraz pytał, czy może w czymś pomóc. I tak było również podczas naszego ostatniego spotkania w Watykanie – 13 listopada 2022 r. Mimo podeszłego wieku i zmagania się z cierpieniem Benedykt XVI przyjął mnie i był w dość dobrej formie. Nieprawdą jest, jak pisano w jednej z włoskich gazet, że od kilku tygodni papież emeryt nie mówił. Właśnie podczas tego spotkania bardzo długo rozmawialiśmy, poruszał wiele tematów. Mówił cicho, ale niemal wszystko zrozumiałem.
Dzisiaj, kiedy przypominam sobie wszystkie chwile związane z Benedyktem XVI, to przede wszystkim mam przed oczami pogodnego i niezwykle spokojnego człowieka. Ten spokój wewnętrzny i optymizm wynikały z jego kontaktu z Bogiem. Ileż on się modlił! To były godziny modlitwy. Kiedy przypominam sobie dawne chwile, widzę, jak klęczy w kaplicy, a potem pracuje przy biurku. Był tytanem pracy. Dokładny, precyzyjny, bardzo stanowczy. Niektórych tym zaskakiwał. Myślano, że ten delikatny, wrażliwy i skromny Papież może będzie się długo nad czymś zastanawiał lub odłoży jakieś decyzje. Ale Benedykt XVI nie był taki. Jak już poznał jakąś sprawę, dokładnie przeanalizował dokumenty i wiedział, gdzie tkwi problem, to błyskawicznie podejmował decyzję.
Mam w pamięci jeszcze inny obraz Benedykta XVI: widzę, jak idzie z Różańcem w ręku w Ogrodach Watykańskich, a latem w ogrodach letniej rezydencji w Castel Gandolfo. I przypominam sobie rozmowy o Kościele. Czuł na sobie ogromną odpowiedzialność za kierowanie Kościołem.
Istotą jego pontyfikatu było zbliżanie ludzi do Pana Boga. Kiedy mówił o tym, co wynika z wiary, czynił to w sposób jasny, konkretny. Nie był człowiekiem „letnim". Kiedy odnosił się do prawd wiary, zasad moralnych, nauki chrześcijańskiej, był stanowczy. Nie szedł na kompromisy. Niektórzy uważali, że zbyt wiele wymagał, ale on po prostu mówił to, co wynika z nauki Jezusa.
Bardzo dużą uwagę zwracał na przygotowanie i piękno liturgii. Często wskazywał, jak przeżywać każdą Eucharystię; z jakim pietyzmem i doskonałością kapłani mają odprawiać Msze św.
Dla mnie Benedykt XVI to święty Papież. To człowiek, który mimo licznych przeciwności w sposób heroiczny był wierny Bogu i Kościołowi.
Abp Mieczysław Mokrzycki
Są to fragmenty wywiadów przeprowadzonych przez Beatę Zajączkowską i opublikowanych w dodatku do „Gościa Niedzielnego" z 8 stycznia 2023 r. zatytułowanym „Benedykt XVI 1927-2022" oraz fragmenty wspomnienia abpa Mokrzyckiego pt. „Święte życie Benedykta XVI" opublikowanego w tygodniku „Niedziela" nr 2/2023.


