† Jeżeli Pani kiedy w smutku przyjdzie na myśl, że mogłaby obecność moja zdać się na co, to niech Pani raczy uważnie przeczytać iprzebiegać myślą te kilka wierszy. Prawie wszystko, co bez końca powtarzałbym Pani ustnie, napomknę tu, a myśl doda Pani więcej, jeżeli Pani rozważać bedziesz.

Najprzód – jest rzeczą pewną, że gdybyśmy mogli raz zobaczyć le cercle de la Providence,1 cieszylibyśmy się z każdej boleści, z każdej straty, z każdego smutku, i nie byłoby nam wcale dziwno, dlaczego rozrywani hakami albo paleni żywcem męczenni-cy bólów nie czuli…

Alfons, król Kastylii, powiedział, że gdyby Bóg powołał go do swojej rady, gdy tworzył świat, udzieliłby mu dobrej rady... i miał rację... Ale gdyby znał system Kopernika, rozpoznałby, że w grę wchodzi wynalezienie Prawdziwego Systemu Opatrzności.

Tak to i my jesteśmy – jak doczekamy się w boleściach odkrycia konsekwencji boleści naszych: widzimy jasno, że tak jest dobrze i że inaczej być nie mogło, ale póki oczekujemy na to jasnowidzenie, póty się nam wydaje, iż mogłoby by być coś lepszego, i kłócimy się w duchu z Panem Bogiem, i cierpimy naszą niecierpliwość.

Zapewne! trudno to i bardzo trudno, ale też to jest i praca, i pańszczyzna Boża – trzeba ją robić.

Toteż Zbawiciel świata, który Sam rozpłakał się nad Łazarzem, kiedy do grobu jego szedł – Ten Najdroższy, Wszechmocny Nasz Przyjaciel, nie opuścił nas samych w smutkach naszych i zostawił nam sposób poradzenia sobie – ten sposób jest prawie że wszechmocny, tak jak Źródło, z którego powstał, bo słuszna, ażeby to, co Zbawiciel nam zostawił, nosiło w sobie oznakę, iż od Niego pochodzi.

Ten sposób jest modlitwa…

O cokolwiek prosilibyśmy Ojca w Imię Zbawiciela, da nam…

Sam Zbawiciel zaręczył nam, że tak jest…

Ale trzeba prosić w Imię Jego… Otóż rzadko kto umie prosić, ale ktokolwiek kiedy umiał, dano mu niezawodnie.

Nauczyć tego teoretycznie nikt nikogo nie potrafi, bo to jest umiejętność dla każdej duszy inna, choć dla wszystkich równie niezawodna – i dla tej to przyczyny trzeba najprzód prosić, aże-by umieć prosić, i prosić póty, aż rozświeci się w duszy tak, że Pani poczujesz, iż umiesz to. Jeśli albowiem poczuć można, ucząc się czytać, że się umie już czytać, to podobnież i tę umiejętność poczuć można w jej dopełnieniu się w nas. Dlatego to jest powiedziane, że „kołaczcie, a będzie otworzone”; otóż nim się wchodzi do domu, w którym się prosi o co, pierwej trzeba kołatać, a zaś powiedziano jest „kto prosi, bierze”, ażeby dać uczuć, że razem się to dzieje, to jest, że jeśli już umie prosić i prosi, to natychmiast też bierze.

Kto więc dochodzić umie już do tego, ażeby umiał prosić, spokojnym może być o wszystko, gdyby nawet o cuda prosił, bo prosiłby dobrze – to jest prosiłby naprzód, czy prosić o to trzeba i czy to godzi się?

Trzeba albowiem wiedzieć, że jeżeli śmierć, która już zupełnie od woli Bożej idzie, ma jednakże przyc zyny swoje zawsze, i nie dziwno nam, że ktoś w pierś raniony kulą umarł – to i cuda tak samo zawsze są powleczone przyczynami ziemski mi, ażeby człowiek mógł dewelopować swoją wiarę i swoją dobrą wolę i ażeby miał zasługę, że sam się czegoś dla Pana Boga domyślił i dopracował. Trzeba więc tak kształcić swój wzrok, ażebyśmy mogli odgadywać sprawy Boże pod powłoką spraw ziemskich, zbliżając się tym sposobem coraz bezpośredniej do nieustannie pracującej woli Opatrznego Boga naszego. Amen.


Tak więc – pierwsza rzecz jest modlitwa, czyli znalezienie stosunku naszego z Siłami Najwyżs zymi iużycie go. Druga rzecz jest znalezienie stosunku naszego z ludźmi i użycie go tak, ażeby tamtego pierwszego nie popsuł. Te dwie rzeczy w każdym utrapieniu, w każdej boleści, w każdym smutku są główną robotą. Na to albowiem przychodzą na nas boleści i smutki… Opatrzność działając zawsze pod zasłoną ziemską (sous l’enveloppe sensuelle, sous l’apparence commune et réelle) , używa tych stanów boleści i radości jako swoich agentów, jako swoich wysłańców i sprężyn.


Człowiek utrapiony i zbolały, od chwili, w której odgadł na jaki cel dotknął go smutek albo przypadło nań nieszczęście, już się uspokaja, bo MOŻE BYĆ PEWNY, że przyjąwszy drogę i kierunek, jaki Opatrzność mu zakreśla i do jakiego naciska, znajdzie pewność życia i pociechy, ile ich będzie potrzeba.


Co do stosunku z ludźmi w czasie utrapienia, to zależy bardzo od osobistości i towarzystwa, wszelako główną rzeczą jest nie komunikowanie utrapienia swojego z jego strony czasowej, ale ze strony wiecznej, car le côté moral et providentiel de nos souffrances est partagé même par ceux qui ne sont pas capables de nous comprendre – a potem – tego sposobu n igdy się nie żałuje i sobie się boleści nie przyczynia.

Co zaś do rzeczy czasowych, z tych trzeba zawsze uwagę zwracać na te, którenajbliżej nas obowiązują, a nie na te, które najbliżej nas dotyczą. Spostrzegłszy zaś, co nas najbliżej obowiązuje, zaraz na to CZYNEM zadziałać trzeba.


Czemu bolejemy, gdy nam kochany kto umiera?

Oto temu, że nie będziemy mogli już otaczać go dobrą wolą i miłością naszą… Jak to?… Apostoł powiada, że „miłość mocna jest jako śmierć…”

†1852