Prawdziwy cel gospodarki
Przedstawiamy pierwszą część streszczenia książki dra Olivera Heydorna „Ekonomia Kredytu Społecznego”, dokonanego przez prof. Ronniego Lessema. W MICHAELU drukowaliśmy artykuły Olivera Heydorna, jak również fragment jego książki „Ekonomia Kredytu Społecznego” wydanej w 2014 r. w numerze 77 MICHAELA.
Siedem etapów rozwoju gospodarczego
Ilekroć nadrzędny, albo pierwszy warunek postępu ekonomicznego jest spełniony, to znaczy − zdaniem zarówno Heydorna jak i Douglasa – gdy uzyskane jednostki czaso-energii przewyższają jednostki zużyte, o tym, jak zostanie wykorzystana ta nadwyżka decyduje pojedyncza jednostka. Produkcja jakichkolwiek narzędzi, mówimy już o drugim warunku, skutkuje jednocześnie nabyciem wiedzy, wiedzy o tym, jak najlepiej korzystać z tych narzędzi oraz wiedzy niezbędnej do tego, aby je wymienić, gdy zostaną zużyte. Pobudza to również wiedzę potrzebną do tego, jak je ulepszyć i tworzyć nowe rodzaje narzędzi. Po trzecie w końcu, obydwa rodzaje dziedzictwa mają tendencję do wzajemnego wzbogacania, gdyż każde pokolenie nie tylko otrzymuje z przeszłości, ale dodaje własne wynalazki i osiągnięcia do tych, które go poprzedzały.
Pojedyncza jednostka może wówczas wejść w aktywny związek gospodarczy z innymi jednostkami, aby realizować wspólne przedsięwzięcie, i, poprzez to, zwielokrotnić siłę gospodarczą każdego członka. To wyznacza czwarty dostrzegalny etap ludzkiego rozwoju bazowej zdolności produkcyjnej. Piąty etap zdolności produkcyjnej, poprzez zastosowanie ludzkiej kreatywności pociąga za sobą świadome zaprzęgnięcie innych form energii niż tylko praca ludzka w procesie produkcyjnym. Wprowadzanie energii słonecznej i innych naturalnych energii ma znaczący wpływ na efektywność.
To nas prowadzi do szóstego etapu, który polega na wprowadzeniu maszyny bezobsługowej. Społeczeństwo, które doprowadza do takiego stanu, znajdzie się w kleszczach dychotomii. Z jednej strony inżynierowie, naukowcy, przemysłowcy i inni, poprzez wspieranie rozwoju technologicznego, będą bezustannie pracować nad zastępowaniem siły roboczej. Z drugiej strony, politycy oraz dotknięci pokrzywdzeni będą coraz bardziej zajęci wyeliminowaniem rosnącego, w konsekwencji, „problemu bezrobocia”. Powstaje wtedy, zdaniem Douglasa, beznadziejny konflikt celów. Jeśli naukowcy i inżynierowie odniosą sukces, coraz więcej ludzi zostanie zwolnionych. Dla bezrobotnych i politycznych opiekunów, społeczeństwo powinno powrócić do pracy manualnej. Jest niemożliwe, aby obydwie te grupy postulatów zostały zrealizowane jednocześnie.
W rzeczywistości jednak, wyzwolenie pewnej części siły roboczej z konieczności pracy uciążliwej jest określonym składnikiem prawdziwego postępu gospodarczego, wskazującego na potencjał społeczeństwa w uwalnianiu, przynajmniej niektórych jego członków, z ekonomicznych obowiązków nałożonych przez naturę. To będzie wymagało znalezienia innych sposobów, za pomocą których bezrobotni będą mogli mieć, mimo wszystko, dostęp do rezultatów produkcji. Bycie bezrobotnym musi przestać być synonimem bycia biednym lub pozbawionym środków.
Siódmy i ostatni etap w rozwoju ludzkiego wymiaru bazowej zdolności gospodarczej zaczyna się wraz z wprowadzeniem maszyn „inteligentnych”. Są to maszyny, które otrzymują, zapisują, przetwarzają, przekształcają i przekazują informację. Technologie informatyczne i pojawienie się sztucznej inteligencji, umożliwione przez rozwój w elektronice takich wynalazków jak tranzystor i procesor, posiadają potencjał zwiększenia bazowej zdolności produkcyjnej w zrzeszeniach ludzkich do ogromnego stopnia, jednocześnie nasilając zjawisko zastępowania siły roboczej. Jak zanotował Douglas, pogląd marksistów: bazuje na fałszywym przekonaniu, że siła robocza, jako taka, produkuje całe bogactwo, podczas gdy prostą konstatacją jest to, że produkcja w 95% bazuje na narzędziach i procesach, a narzędzia i procesy stanowią dziedzictwo społeczeństwa nie jako pracowników, ale jako społeczeństwa (Douglas C.H., 1974, Economic Democracy [Demokracja Ekonomiczna]. Sudbury, England. Bloomfield Books).
Powszechny wykaz czynników produkcji w ekonomii ortodoksyjnej, w postaci ziemi, pracy i kapitału przestaje być wówczas dokładny, ponieważ nie udaje mu się objąć dokładnie tych czynników, które są najbardziej znaczące w gospodarce zindustrializowanej. Według Douglasa:
Oryginalna koncepcja klasycznych ekonomistów, że bogactwo bierze się z połączenia ziemi, pracy i kapitału była koncepcją materialistyczną, która nie brała pod uwagę wyższości czynników niematerialnych w nowoczesnym procesie produkcji. Wspólne dziedzictwo, które można by nazwać „niewypracowanym dochodem współpracy gospodarczej” reprezentuje czynniki, które przybierają na znaczeniu w takim tempie, że inne czynniki stają się, przez porównanie, bez znaczenia. (Douglas C.H. Social Credit [Kredyt Społeczny]. New York. Gordon Press).
Obecna faza rozwoju gospodarczego w Wielkiej Brytanii
W 1923 roku, prawie wiek temu, Douglas mógł, jako doświadczony inżynier, wyartykułować następującą ocenę etapu rozwoju gospodarczego jego ojczystej Anglii:
10 procent dostępnej siły roboczej, pracując na krótkie zmiany, ale z całą uwagą poświęconą wyłącznie najbardziej efektywnej produkcji, mogłoby zaspokoić cały krajowy popyt społeczeństwa, albo poprzez produkcję bezpośrednią, albo − w zakresie dóbr, które w sposób racjonalny nie mogą być wyprodukowane w kraju − poprzez wymianę za pomocą odpowiednich metod na produkcję zza granicy; innymi słowy, problem, jakim jest produkcja, został już dawno temu rozwiązany (Douglas C.H., 1979, The Breakdown of the Employment System. [Upadek systemu zatrudnienia] Vancouver. Instytut Demokracji Ekonomicznej).
Empiryczne potwierdzenie ogólnej słuszności powyższego stwierdzenia Douglasa znalazło pokrycie w trakcie jego życia – zdaniem Heydorna − w spektakularny sposób w działaniach Stanów Zjednoczonych podczas II wojny światowej:
Podczas wojny, ogólny standard życia w Ameryce wzrósł o 40%; w tym samym czasie 21 milionów ludzi było zaangażowanych w siłach zbrojnych i przy produkcji uzbrojenia, i byli dlatego jedynie ciężarem dla gospodarki kraju… co jednocześnie udowodniło, że mała część populacji jest w stanie spełnić wymagania wysokiego standardu życia dla całej populacji. (Monahan B, 1967, An Introduction to Social Credit [Wprowadzenie do Kredytu Społecznego]. London. K.R.P. Publications).
Rezultaty zwolnień siły roboczej są obecnie tak wielkie, a zdolność ponownej absorpcji na rynku pracy tak mała, że niemożliwym staje się ukrycie ślepej, fizycznej wydajności gospodarki; bezrobocie staje się coraz większym problemem. Według Douglasa jest wielce prawdopodobne, że rzeczywista część dostępnej siły roboczej, która będzie potrzebna, aby wyprodukować niezbędne dobra, w miejscu i czasie, gdzie jest to wymagane i w sposób optymalny, będzie mniejsza niż 20% populacji w wieku produkcyjnym. Podsumowując, jesteśmy − według Heydorna − gdzieś pomiędzy początkiem i zakończeniem siódmej fazy rozwoju gospodarczego i szybko postępujemy w kierunku „końca historii gospodarczej”. Co to oznacza, szczególnie dla natury i zakresu ekonomii Kredytu Społecznego?
Bieda pośród obfitości / Zniewolenie w miejsce wolności
Prawdziwy cel każdego związku gospodarczego jest według Douglasa dwojaki: po pierwsze jest to dostarczanie dóbr i usług, na które zgłaszają zapotrzebowanie jednostki, a po drugie, dokonanie tego z jak najmniejszą ilością wysiłku dla wszystkich. O tyle, o ile system gospodarczy nie spełnia pierwszego warunku w stopniu, który jest fizycznie możliwy i pożądany, mamy do czynienia ze zjawiskiem „biedy pośród obfitości”, natomiast o tyle, o ile system ten nie spełnia drugiego warunku w stopniu, który jest fizycznie możliwy i pożądany napotykamy na zjawisko „zniewolenia w miejsce wolności”.
W krajach rozwijających się to zjawisko jest najczęściej doświadczane jako brak użytecznej produkcji, chociaż wszystko, co potrzebne, tj. surowce, siła robocza i know-how oraz żądanie konsumpcji występuje lub mogłoby zostać łatwo kupione. Jak wielu ludzi zatem w Afryce, Azji czy Ameryce Łacińskiej jest zagrożonych głodem, cierpi od uleczalnych chorób, pozostaje analfabetami lub niewykształconymi, podczas gdy fizyczne środki, aby zapobiegać tym zjawiskom są dostępne? I jak to jest, że w trzecim świecie występują równocześnie zjawiska zdumiewającej ilości bezrobotnych (którzy odzwierciedlają przecież zdolność produkcyjną kraju) oraz towarzyszącej im masowej biedy?
W krajach rozwiniętych, zjawisko “biedy pośród obfitości” ukazuje nie brak użytecznej produkcji, lecz raczej brak zdolności zaspokajania potrzeb i żądań konsumentów, ponieważ istniejąca produkcja nie zostaje dostarczona. Z jednej strony mamy sytuację, w której system produkcyjny produkuje więcej dóbr i usług, niż może zostać dostarczonych, a nawet posiada rzeczywistą i potencjalną zdolność produkowania znacznie więcej. Z drugiej strony istnieje wiele osób, które, choć są w potrzebie i zgłaszają zapotrzebowanie na określone dobra i usługi, zmuszone są do tego, aby się bez nich obejść.
Ponadto, wraz z postępem technologii, liczba ludzi potrzebnych do pracy w branżach przemysłowych nieustannie spada. Ta rzeczywistość nie jest jednak należycie odzwierciedlona przez obecne porządki gospodarcze, które panują w nowoczesnych, przemysłowych społeczeństwach. Zamiast tego, mamy do czynienia z powszechnym upieraniem się przy celu „pełnego zatrudnienia” jako idealnego stanu rzeczy. Zamiast satysfakcji uwolnienia się z ekonomicznej konieczności pracy w kategoriach czasu wolnego, sztuczna „praca przymusowa” jest nakładana na człowieka, ponieważ zasadniczo jest to jedyna droga, na której może on otrzymać potrzebne pieniądze, aby zatroszczyć się o niezbędne dobra. Zdaniem Douglasa:
Jeśli przeciętny człowiek musi pracować ciężko i w nadgodzinach, aby otrzymać niepewny byt, wtedy jest to dla niego upadek cywilizacji (Douglas C.H, 1922, The Control and Distribution of Production [Kontrola i dystrybucja produkcji], London. Cecil Palmer).
Co więcej:
Zniesienie zjawiska biedy pośród obfitości, jak by nie było ono ważne, nie jest sednem problemu. Można przecież sobie wyobrazić, że ludziom zapewniony zostałby byt jako dobrze odżywionym niewolnikom (Douglas C.H., 1936, The Approach to Reality [W kierunku rzeczywistości]. London. K.R.P. Publications).
Wszystkie konwencjonalne systemy zawodzą w realizacji celu ustroju gospodarczego
Który z konwencjonalnych systemów ekonomicznych zlikwidował biedę pośród obfitości? Niektórym powiodło się bardziej niż innym, ale któremu w sposób całkowity udało się zlikwidować zjawisko biedy, uwzględniając to, że w świecie współczesnym, bardzo możliwym jest, aby tego dokonać, zakładając realistyczną ocenę naszego gospodarczego potencjału? Ani kapitalizm leseferyczny (Laissez Faire), ani socjalizm marksistowski, ani ekonomia mieszana [próby połączenia obydwu – przyp. tłum.] tego nie dokonały.Według Heydorna to dzięki rozwojowi technologii przemysłowych w połączeniu z hojnością świata naturalnego, fizyczna obfitość zastąpiła fizyczny niedobór i dlatego potrzebujemy „Nowej Ekonomii”, takiej która bazuje na rzeczywistości obfitości, aby zastąpiła „Starą Ekonomię”, a więc taką, która bazuje na warunkach niedoboru, które już nie występują, albo nie ma potrzeby, aby występowały. Taka jest obietnica, jak wkrótce zobaczymy, ekonomii Kredytu Społecznego. Czego zatem potrzeba w drodze do spełnienia tej obietnicy? (cdn)
Streszczenie
“Ekonomii Kredytu Społecznego”
Olivera Heydorna dokonane przez Ronniego Lessema
M. Oliver Heydorn ukończył summa cum laude ze stopniem doktora (PhD) filozofii na Międzynarodowej Akademii Filozofii na Pontyfikalnym Katolickim Uniwersytecie w Chile. Jest on również, jako obywatel kanadyjski, założycielem Instytutu im. Clifforda Hugh Douglasa ds. Studiów i Promocji Kredytu Społecznego w Kanadzie. Jest autorem książek: „Ekonomia Kredytu Społecznego”, „Ekonomia Kredytu Społecznego i katolicka nauka społeczna” oraz „Filozofia Kredytu Społecznego”.
Ronnie Lessem jest absolwentem Harvardu i London School of Economics, pochodzi z Zimbabwe, napisał około 35 książek, które łączą to, co lokalne i globalne. Jego ostatnie dzieło (maj 2017) obejmujące Kredyt Społeczny bada dziedziny wykraczające poza zjawisko zatrudnienia, które współcześnie znamy.


